genealogia / genealogy / genealogía

ENGLISH / ESPANOL

Projekt IGG / IGG Project

Poniżej przedstawiam efekty moich badań genealogicznych, wspartych badaniami genetycznymi, które opisałem też m.in. w książce pt. Internet, genealogia i genetyka na przykładzie rodu Kunowskich h. Nałęcz.
Dla przejrzystości wywodu fragmenty dotyczące moich przodków piszę poniżej pismem prostym, zaś fragmenty dotyczące moich krewnych – kursywą.


Geneza rodu w Wielkopolsce i powiązania z innymi rodami

Poszukiwanie korzeni mojej rodziny w linii ojcowskiej prowadzi do postaci Myślimira z Iwna, który żył w XV wieku i należał do możnowładczego rodu herbowego Nałęczów. Nabywając Kunowo koło Łobżenicy na Krajnie (północna Wielkopolska), stał się protoplastą rodu Kunowskich herbu Nałęcz – jako Myślimir z Kunowa (Kunowski). Ród był związany z innymi rodami możnowładczymi ówczesnej Wielkopolski, zwłaszcza z Pałukami oraz Grzymałami. Wśród przodków po kądzieli Myślimira byli m.in. Grzymalici z Pruśca i Smogulca, w tym Wierzbięta – podkomorzy kaliski i poznański, Jakub – kasztelan wieleński i rogoziński, czy Domarat – kasztelan ujski i sędzia kaliski.

Pochodzenie od Myślimira z Kunowa (Kunowskiego) oznacza pokrewieństwo z wieloma innymi rodami herbu Nałęcz, zaś od Grzymalitów z Pruśca i Smogulca nie tylko z Prusieckimi i Smoguleckimi, ale też z innymi wpływowymi rodami herbu Grzymała, jak Grudzińscy, Potuliccy czy Margońscy, którzy związali się m.in. z Łaskimi herbu Korab. Wśród moich dalekich krewnych z tamtych czasów są zatem abp Jan Łaski – prymas Polski i jego bratanek, lider polskiej reformacji – Jan Łaski (młodszy). Ta gałąź rodowa prowadzi też do Kościeleckich (h. Ogończyk), Lanckorońskich (h. Zadora), Tęczyńskich (h. Topór), Ostrorogów (h. Nałęcz) itd., a następnie do takich postaci, jak np. książę Jan Drucki-Lubecki, który w 1927 r. przekazał o. M.M. Kolbemu ziemię pod budowę Niepokalanowa czy pierwszy król powstałego w 1861 r. Królestwa Włoch – Wiktor Emanuel II. Inne gałęzie drzewa pozwalają dojść także do wielu innych znanych postaci – jako moich dalekich krewnych – jak choćby hetman wielki litewski książę Krzysztof Radziwiłł (h. Trąby; zwany „Piorunem”), hetman wielki koronny hrabia Jan Klemens Branicki (h. Gryf) czy znany działacz polityczny, powstaniec i mecenas sztuki hrabia Tytus Działyński (h. Ogończyk). Moją daleką krewną jest też wybitna polska poetka – Noblistka Wisława Szymborska.


Jan Kunowski i podział rodu na linię polską i pruską

W okresie Rzeczpospolitej Obojga Narodów przedstawiciele rodu działali też na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego i walczyli w polskiej husarii. Mój przodek Jan Kunowski (w niektórych źródłach przypisywany do herbu Nałęcz, a w innych – błędnie – do herbu Łodzia) walczył w rocie husarskiej Aleksandra Korwin-Gosiewskiego, był starostą i wójtem czernihowskim, poetą i kartografem, sekretarzem królewskim na dworze Władysława IV Wazy, deputowanym do Trybunału Głównego Wielkiego Księstwa Litewskiego, wreszcie dyrektorem kalwińskiej Jednoty Litewskiej. Po jego śmierci ród podzielił się na dwie linie: polską (katolicką) i pruską (protestancką).

Linię polską, tj. moich krewnych, zapoczątkował Franciszek Ferdynand Kunowski (h. Nałęcz) – pisarz skarbu koronnego, cześnik czernihowski i sędzia różański. Z żoną Heleną Żochowską (h. Brodzic) miał syna Józefa – starostę nieszawskiego, męża Heleny Jaskólskiej (h. Leszczyc), z którą doczekał się trzech córek. Katarzyna wyszła za Andrzeja Wilczyńskiego (h. Poraj) – jedna z ich córek została żoną Augustyna Błociszewskiego (h. Ostoja). Potomkowie tej pary to m.in. powstańcy kościuszkowscy, listopadowi czy styczniowi z rodu Błociszewskich herbu Ostoja. Inna córka Józefa i Heleny – Anna – wyszła za Stanisława Mierzewskiego (h. Leszczyc), a po jego śmierci za Antoniego Brodzickiego (h. Brodzic), który był synem senatora I RP Stefana Stanisława Brodzickiego oraz Rozalii Hozjusz (h. wł.) – siostry bpa Stanisława Józefa Hozjusza. Trzecia córka Teresa miała też dwóch mężów z polskiej szlachty, zaś Joanna Kunowska (siostra lub kuzynka Franciszka Ferdynanda), była żoną Wacława Wojny-Orańskiego (h. Kościesza), którego rodzina związana była m.in. z książęcym rodem Światopełków-Czetwertyńskich czy z Pułaskimi (h. Ślepowron), z których pochodził Kazimierz Pułaski.

Syn Jana Kunowskiego Samuel natomiast, będąc tak jak ojciec protestantem (i moim przodkiem), krótko po potopie szwedzkim emigrował z Rzeczpospolitej do Brandenburgii. W mieście Prenzlau założył nową gałąź rodową (tam też zmarł w roku 1722). Owocem jego małżeństwa z Marią Lauwenhagen (ur. 1647 w Prenzlau – zm. 1710 tamże) był syn, który „odziedziczył” po ojcu imię – pastor protestancki Samuel Kunowsky (ur. 1680 w Prenzlau – zm. 1743 w Blindow-Prenzlau). Ten mój przodek sprzed ośmiu pokoleń trzykrotnie się żenił i pozostawił liczne potomstwo. Wśród jego synów było kilku kolejnych w rodzie pastorów, w tym mój kolejny przodek – Georg Sigismund – owoc małżeństwa Samuela z Dorotheą Treiber (ur. 1695 w Prenzlau – zm. 1735 w Blindow-Prenzlau), która też była córką pastora, a wnuczką znanego adwokata Ignatiusa Hülsekopfa. Wśród jej (i moich) przodków byli też m.in. radni Prenzlau, burmistrz nieodległego Strasburga (Uckermark), a ponadto superintendent, pastor Marienkirche (tj. głównego kościoła protestanckiego w Prenzlau) David Malichius.


Siedem pokoleń wstecz
Pastor Georg Sigismund Kunowsky i jego żona z protestanckiej rodziny Kenkel

Mój przodek sprzed siedmiu pokoleń, wspomniany wyżej Georg Sigismund Kunowsky (ur. 1715 w Blindow, zm. 1783 w Beuthen an der Oder, tj. Bytomiu Odrzańskim) był wśród pastorów protestanckich wybranych przez króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego do elitarnej grupy zwanej „12 Apostołami” w czasie wojen śląskich przeciwko Austrii Habsburgów. Tym sposobem trafił do Bytomia Odrzańskiego (wówczas Beuthen an der Oder), gdzie kierował parafią protestancką.

Jednym z jego synów był Pastor Primarius, superintendent i proboszcz Kościoła Pokoju w Świdnicy (wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO) Georg August Kunowski. Tegoż syn Georg Karl Friedrich Kunowsky/Kunowski to znany obywatel XIX-wiecznego Berlina, prawnik, astronom, na cześć którego nazwano dwa kratery – na Księżycu i Marsie.

Georg Sigismund Kunowsky ożenił się z Dorotheą Elisabeth Kenkel (1728-1800), która była córką innego pastora protestanckiego z Brandenburgii. Wśród jej (i moich) przodków było też wielu kolejnych pastorów, a ponadto radni i burmistrzowie miast, jak choćby doktor prawa Johannes Litzmann – burmistrz Neuruppin (Brandenburgia), gdzie osiedlali się m.in. francuscy hugenoci – protestanci uciekający przed prześladowaniami. Inni przodkowie to m.in. burmistrzowie w Hamburgu czy pobliskim Lüneburgu, a jeszcze inni byli w tych i innych miastach radnymi, prawnikami, kupcami, sukiennikami czy piwowarami (też m.in. w Berlinie). Niektórzy byli znanymi pedagogami i medykami – prof. Gisbert Longolius był osobistym lekarzem arcybiskupa Kolonii i wykładał grekę na kolońskim uniwersytecie, a prof. Wilhelm Lauremberg pełnił funkcję rektora Uniwersytetu w Rostocku (jednego z najstarszych w Niemczech).

Wśród moich dalekich krewnych z linii Kenkel było wiele znanych postaci związanych z protestantyzmem, w tym bliski współpracownik Marcina Lutra, teolog reformacji Filip Melanchton, ale też dr Caspar Peucer czy dr Christoph Pezel. Inni moi dalecy krewni z tej linii to m.in. znani farmaceuci i lekarze, w tym osobiści medycy elektorów saskich i króla Augusta II Mocnego z rodziny Erndl/Erndel, ale też prawnicy, politycy, naukowcy czy artyści, m.in. słynny biolog, twórca pojęcia „ekologia” Ernest Haeckel, kompozytor Christian Theodor Weinlig (nauczyciel Clary Schumann czy Richarda Wagnera) i jego syn dr Albert Christian Weinlig – medyk, przyrodnik i saski minister spraw wewnętrznych. Jedna z gałęzi drzewa w tej linii prowadzi do elit szwedzkich, w tym rektorów Uniwersytetu w Uppsali, znanych artystów (m.in. kompozytora Wilhelma Stenhammara), dyplomatów, gubernatorów, ministrów, posłów do szwedzkiego parlamentu, oficerów szwedzkiej armii, aż do gen. Carla Stiga Noréna – dowódcy szwedzkich sił powietrznych w XX wieku. Moim dalekim krewnym z tej linii jest też naczelny dowódca norweskich sił zbrojnych podczas agresji nazistowskich Niemiec w 1940 roku – gen. Otto Ruge oraz wiele innych postaci z Niemiec i Skandynawii.


Sześć pokoleń wstecz
Georg Friedrich Kunowski i jego żona z rodziny Reinbeck – przodkowie z rodów królewskich

Synem Georga Sigismunda (i moim przodkiem sprzed sześciu pokoleń) był też Georg Friedrich Kunowski (ur. 1759 w Bytomiu Odrzańskim, zm. 1819 w Berlinie) – wysoki urzędnik, tajny radca ds. wojennych w pruskim Ministerstwie Sprawiedliwości. Jego córka Luise L. Eleonore wyszła za swojego kuzyna, wspomnianego wyżej prawnika i astronoma Georga Karla Friedricha Kunowskiego, by razem z nim pasjonować się obserwacjami astronomicznymi.

Żoną Georga Friedricha była Eleonore Reinbeck (ur. 1780 w Berlinie, zm. 1852 tamże) – córka kolejnego pastora, archidiakona w Peterskirche w Berlinie oraz Margarethy Luizy Holtorf, a wnuczka znanego luterańskiego doktora teologii Johanna Gustava Reinbecka. Jego ojcem był pastor i hebraista Andreas Reinbeck, zaś dziadkiem notariusz cesarski o tym samym imieniu. W linii Holtorfów pojawiają się natomiast, jako moi przodkowie, kolejni archidiakoni (w Rathenow czy Stendal), ale też doktor medycyny, nadworny lekarz i palatyn Christian Maximilian Spener oraz jego ojciec – doktor teologii, główny kapelan na dworze saskim w Dreźnie, znany pietysta, genealog i heraldyk Philipp Jacob Spener, a także teść Ludwig Günther Martini – doktor prawa, burmistrz miasta Annaberg w Saksonii, dyrektor kancelarii na dworze hrabiów Stolberg-Wernigerode. Inni przodkowie z tej linii byli m.in. radnymi czy burmistrzami miast leżących na terenie dzisiejszego kraju związkowego Saksonia-Anhalt, takich jak Salzwedel czy Osterburg, zaś jeszcze inni działali w Strasburgu (dziś Francja).

Moi krewni z linii Reinbecków i Holtorfów to m.in.: Georg von Reinbeck – znany pisarz, germanista i pedagog, Johann Gustav Gottlieb Büsching – historyk literatury i sztuki, archeolog i etnograf, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego czy Carl Otto Rechenberg – profesor prawa, rektor Uniwersytetu w Lipsku.

Żoną dra Johanna Gustava Reinbecka (i moim przodkiem) była Margaretha Nympha Scott (1683-1762) – córka Marthy Lafleur oraz doktora Roberta Williama Scotta – osobistego lekarza książąt Brunszwiku-Lüneburga. Według dawnych rodowych przekazów ten mój przodek był nieślubnym synem króla Anglii i Szkocji Karola I Stuarta, choć jest to informacja wątpliwa. „Oficjalnym” ojcem Roberta był Walter Scott – 4th Laird of Whitslaid, który zginął w 1651 roku w bitwie pod Inverkeithing, walcząc przeciwko oddziałom Olivera Cromwella, dowodzącego angielską inwazją na Szkocję (na marginesie: słynny pisarz Walter Scott pochodził z tej samej linii szkockiego klanu Scottów, co mój przodek o tym samym imieniu). Matka Roberta pochodziła natomiast z rodu Stewartów/Stuartów, a wśród jej (i moich) przodków był m.in. pierwszy szkocki król z tego rodu, czyli Robert II Stewart, ale też jego dziadek – król Robert I Bruce, który doprowadził do niepodległości Szkocji w XIV wieku. Następni moi przodkowie w tej linii to m.in. wcześniejsi królowie szkoccy, angielscy, frankijscy, Hugo Kapet – założyciel dynastii Kapetyngów, niemiecki król Henryk I Ptasznik, cesarz Karol Wielki czy RurykowiczeJarosław I Mądry i jego ojciec Włodzimierz I Wielki.

Córka Włodzimierza I Wielkiego Dobroniega Maria była żoną Kazimierza I Odnowiciela, co oznacza pokrewieństwo z Piastami, w tym królami Polski – Władysławem I Łokietkiem i Kazimierzem III Wielkim, a poprzez dalsze koligacje – z królową Jadwigą. Jej mąż – król Władysław II Jagiełło był synem Julianny Twerskiej, która też pochodziła z tej samej linii Rurykowiczów (od Włodzimierza I Wielkiego), co oznacza moje dalekie pokrewieństwo także z tym założycielem dynastii Jagiellonów, a następnie z Habsburgami, Hohenzollernami, Wittelsbachami, Wazami, Medyceuszami, Gonzagami, Burbonami itd.
Król Robert II Stewart był też przodkiem m.in. rosyjskich carów z rodu Romanowów czy Elżbiety II. Była królowa Anglii okazuje się zatem też moją krewną (choć odległą, bo wspólny przodek, tj. król Robert III Stewart, zmarł w 1406 r.), podobnie jak królowie Hiszpanii, Szwecji, Norwegii i inne koronowane głowy współczesnej Europy.


Inni potomkowie pierwszych szkockich króli z rodu Stewartów, a więc też moi dalecy krewni, to m.in.: twórca ekonomii liberalnej Adam Smith, jeden z największych fizyków wszech czasów James Clerk Maxwell, słynny szkocki misjonarz, znany z podróży po Afryce – David Livingstone, pionier telefonii i prezes National Geographic Society Alexander Graham Bell oraz jego potomkowie z rodu Grosvenor, którzy kierowali amerykańskim magazynem „National Geographic”, a ponadto takie postaci, jak Winston Churchill czy Bill Gates. Dzięki wspólnym przodkom z rodu Stewartów z XVII wieku, moimi bliższymi krewnymi są też różni brytyjscy politycy-parlamentarzyści, oficerowie i inne postaci, jak choćby Arthur Kinnaird – znany angielski piłkarz i prezes The Football Association w czasach przedwojennych.


Pięć pokoleń wstecz
Pruskie szlachectwo – Otto Friedrich Wilhelm von Kunowski i jego żona z rodu von Langenn

W czwartym pokoleniu po emigracji do Brandenburgii ród moich przodków uzyskał indygenat, zaś w piątym pruskie szlachectwo – jako pierwszy, w 1818 roku w Aachen, Otto Friedrich Wilhelm von Kunowski (ur. 1791 w Berlinie, zm. 1864 w Neuruppin), tj. mój przodek sprzed pięciu pokoleń. W centrum nowego pruskiego herbu znalazł się symbol polskiego herbu Nałęcz.

W 1856 roku pruskie szlachectwo otrzymali też kuzyni Ottona – generał Georg August Eduard von Kunowski oraz Georg Moritz von Kunowski – sędzia, dyrektor kilku sądów w Królestwie Prus. Wśród ich potomków byli m.in. oficerowie pruskiej armii, prawnicy czy artyści, np. malarz Lothar von Kunowski (mąż malarki Gertrud Eberstein). Psychiatra Albrecht von Kunowski wraz z bratem Felixem stworzyli narodowy system stenograficzny, używany aż do przejęcia władzy w Niemczech przez nazistów w 1933 roku. Georg A. A. Konstanz von Kunowski był natomiast dyrektorem huty Vulkan (później Bobrek) w Bytomiu. Jedna z rodzin wyemigrowała w XIX w. do Argentyny i Chile – do dziś żyją tam moi krewni o nazwisku von Kunowsky.

Mój przodek – wspomniany wyżej Otto Friedrich Wilhelm von Kunowski – żenił się dwukrotnie: najpierw z Elise Bügel (urodzoną w Kopenhadze córką duńsko-niemieckiego biznesmena), a po jej śmierci z Karoline Auguste Elise von Langenn (ur. 1802 w Hohen-Lübbichow, tj. Lubiechowie Górnym, zm. 1878 w Riesenburg bei Gollantsch, tj. Olesznie k. Gołańczy) – wnuczką pruskiego generała. Wśród jej (i moich) przodków są przedstawiciele różnych rodów pruskiej szlachty (którzy byli właścicielami wielu majątków, pałaców, zamków, zajmowali wysokie stanowiska w armii czy administracji państwowej), takich jak: von der Marwitz, von der Osten, von Sydow, von Wallersdorff, von Dewitz, von Rothenburg, von Pfuel, von Münchhausen, von Schönebeck, von Schapelow, von Heydebreck, von Mörner, von Stutterheim, von der Goltz, von Hake, von Bardeleben, von Ramin, von Arnim, von Wulffen, von Rohr, von Bülow, von Flemming, von Wedel, von Schulenburg, von Schwerin, von Stosch, von Hahn, von Bismarck, von Schlieben itd., aż po znane z „Hamleta” Szekspira rody Rosencrantz i Gyldenstjerne/Guildenstern. Wśród najbardziej znanych przodków Karoline von Langenn (i moich) są m.in.: feldmarszałek Brandenburgii-Prus podczas wojny trzydziestoletniej Georg von Derfflinger, generałowie Joachim Balthasar von Dewitz oraz Kurt Hildebrand von der Marwitz czy tajni radcy władców Brandenburgii: doktor obojga praw, sędzia i kapitan berlińskiego zamku Nickel von Pfuel oraz znany podróżnik Adam von Schlieben.

Ta pruska gałąź rodowa prowadzi do elit pruskich (w tym tzw. żelaznego kanclerza Otto von Bismarcka oraz feldmarszałka i reformatora armii pruskiej Helmutha Karla Bernharda von Moltke), ale też do elit polskich, bo wśród moich dalszych krewnych są m.in. generałowie wojsk koronnych: Jerzy Detloff Flemming i feldmarszałek Jakub Henryk Flemming, a z założycielką pierwszego muzeum narodowego w Puławach – księżną Izabelą z Flemmingów Czartoryską – łączy mnie pokrewieństwo poprzez jej oboje rodziców, czworo dziadków i ośmioro pradziadków. Moim krewnym jest zatem też jej syn – polski mąż stanu, mecenas sztuki i założyciel patriotycznego obozu Hotel Lambert – książę Adam Jerzy Czartoryski czy też jej praprawnuk – były prezydent Warszawy i członek Rady Regencyjnej książę Zdzisław Lubomirski, z inicjatywy którego ogłoszono już 7 października 1918 roku niepodległość Polski. Kontradmirał Józef Unrug, z którym łączy mnie pokrewieństwo poprzez ród von Rothenburg, ale też poprzez polskie rody szlacheckie, dowodził Obroną Wybrzeża w czasie kampanii wrześniowej w 1939 roku.

Otto Friedrich Wilhelm von Kunowski z Karoline von Langenn doczekali się licznego potomstwa – dzieci wiązały się z innymi rodami pruskimi. Wnuczka Wanda von Debschitz-Kunowski – żona malarza Wilhelma von Debschitza – była znaną fotografką portretową. Mężem jej córki Irene był szwajcarski artysta ze szkoły Bauhausu – Xanti Schawinsky.
Moją dalszą krewną, poprzez wspólnych przodków z rodów von Rohr i von Bülow, była też inna znana artystka – partnerka Fryderyka Chopina, francuska pisarka znana pod pseudonimem George Sand. Poprzez wspólnych przodków z rodów Rosenkrantz i Gyldenstierne łączy mnie natomiast pokrewieństwo ze słynnym duńskim astronomem Tycho Brahe.


Cztery pokolenia wstecz
Georg Friedrich Wilhelm von Kunowski i jego żona z rodziny Tepper von Trzeboń-Ferguson

Jednym z synów Ottona Friedricha Wilhelma był mój prapradziadek Georg Friedrich Wilhelm von Kunowski (ur. 1829 w Dessau, zm. 1890 w Nekli) – oficer w pruskiej armii i komisarz okręgowy w Nekli (niedaleko Poznania). Ożenił się z Albertine Tepper von Trzeboń-Ferguson (ur. 1833 w Trzeboń-Ferguson, zm. 1890 w Nekli), której przodkowie z rodu Tepperów prowadzili biznes sukienniczy w wielkopolskim Wieleniu, przyjmując wyznanie protestanckie. Według moich badań chodzi o ród pochodzenia żydowskiego (aszkenazyjskiego), który emigrował na tereny Rzeczpospolitej z Marchii Brandenburskiej (prawdopodobnie z Königsberg, czyli Chojny) po 1510 roku, kiedy to na rozkaz elektora Joachima I Nestora Żydzi byli wydalani z tego kraju. Z dokumentów wynika, że mój przodek sprzed siedmiu pokoleń Georg Anton Tepper (syn Johanna Ernsta Teppera – handlarza i radnego w Wieleniu) kupił od księcia Piotra Pawła Sapiehy (ówczesnego właściciela m.in. Wielenia, męża księżnej Joanny Sułkowskiej) ziemię, otrzymując jednocześnie pozwolenie na budowę fabryki tkanin. Syn Georga Antona (lub Jerzego Antoniego, bo taka pisownia też występuje w niektórych dokumentach), a mój przodek sprzed sześciu pokoleń Georg Heinrich Tepper posiadał już trzy wsie na Krajnie – Trzeboń, Borówki i Przepałkowo. Tegoż syn, a ojciec mojej praprababci Heinrich Sigismund otrzymał w 1861 roku w Berlinie pruskie szlachectwo z nazwiskiem Tepper von Trzeboń-Ferguson. Trzeboń został w czasie zaborów przemianowany na Ferguson, co wynikało z powiązania rodu Tepperów ze szkockim klanem Fergusonów.

Moim krewnym w tej linii był m.in. Piotr Tepper-Ferguson – najbogatszy bankier warszawski w czasach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (który, nomen omen, miał milionowe długi u tegoż Teppera-Fergusona). Moi znani krewni z linii Tepperów to też m.in. Kurt von Tepper-Laski – niemiecki oficer, sportowiec (uprawiał jeździectwo), polityk, dziennikarz, pacyfista, ale też znani przyrodnicy Gerd Heinrich i jego syn Bernd (profesor amerykańskich uniwersytetów, autor popularnych książek przyrodniczych i ultramaratonista), z którym łączy mnie pokrewieństwo poprzez wspólnego przodka sprzed pięciu pokoleń, czyli wspomnianego wyżej Heinricha Sigismunda Teppera von Trzeboń-Ferguson.

Matka Albertyny Tepper von Trzeboń-Ferguson pochodziła natomiast z rodu von Lehmannów. Jej (i moimi) przodkami byli m.in. znany pastor i kronikarz Christian Lehmann, jego syn dr Theodosius Lehmann (prawnik, saski urzędnik dworski) oraz wnuk – Christian Theodosius, który w 1703 roku w Wiedniu został nobilitowany, używając od tej pory nazwiska von Lehmann. Koligacje małżeńskie z innymi rodami sprawiają, że wśród moich przodków w tej linii byli też przedstawiciele rodów von Lücken, von Flotow, von Milckau i wielu innych, ale też m.in. doktor prawa Johann Christian Wex (1627-1689) – wykładowca Uniwersytetu w Jenie, radny w Weimarze oraz radny i kanclerz w Merseburgu.

Wśród moich krewnych z linii Lehmannów byli kolejni znani pastorzy, teologowie protestanccy, pedagodzy, lekarze, oficerowie (m.in. feldmarszałek pruski Karl von Müffling), prawnicy i politycy (m.in. burmistrz Hamburga, doktor prawa Amandus Augustus Abendroth), artyści (m.in. kompozytor operowy Friedrich von Flotow) czy naukowcy, w tym laureat Nagrody Nobla – genetyk Max Delbrück.

Dziadek Albertyny Tepper von Trzeboń-Ferguson, a zatem mój przodek sprzed sześciu pokoleń, Georg Heinrich Tepper, ożenił się z Amalie Henriette Luise Koerber. Jej (i moi) przodkowie byli m.in. zarządcami pocztowymi, przedsiębiorcami czy znanymi pastorami, jak choćby Tobias Böckelmann czy Johann Heinrich Matthiae (który był nawet seniorem generalnym Wielkopolski), działającymi w Królestwie Polskim – głównie w Lesznie, Wschowie i okolicach.

Brat Amalie H.L. Koerber – Karl Heinrich Christian pełnił mi.in. funkcję dyrektora sądu w Księstwie Bielskim Sułkowskich, a w roku 1785 w Wiedniu został nobilitowany. Tegoż syn Franz de Paula był generałem w armii Cesarstwa Austriackiego i szwagrem gen. Ulyssesa Antona von Salis-Soglio, zaś prawnuk (i mój kolejny krewny) dr Ernest von Koerber był dwukrotnie premierem rządu cesarskiej Austrii.


Trzy pokolenia wstecz
Georg von Kunowski / Jerzy Nałęcz-Kunowski i Anna z rodziny Hyżych

Georg Friedrich Wilhelm von Kunowski i Albertine Tepper von Trzeboń-Ferguson doczekali się kilkorga dzieci. Córka Gabriele Georgette wyszła za architekta Kurta von Hertzberga (jego krewnym był m.in. pruski minister spraw zagranicznych dr Ewald Friedrich hr. von Hertzberg – to też mój krewny poprzez wspólnego przodka z rodu von der Osten), zaś synowie służyli w pruskiej armii. Wyjątek stanowił mój pradziadek – baron Georg Albert August von Kunowski (ur. 1865 we Wiewiórczynie, zm. 1939 w Bydgoszczy), który nie zdecydował się na karierę wojskową, lecz zarządzał majątkiem (tj. ordynacją Tepperów) w Trzeboniu. Jego pierwszą żoną była Marie F.H. Rummler, a kilka lat po jej śmierci doszło do małżeństwa z księżną Idą Różą Sułkowską (h. Sulima) – zaaranżowanego z pewnością przez matkę mojego pradziadka z rodu Tepperów. Związek szybko się rozpadł, a mój pradziadek – po uzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku już jako Jerzy Nałęcz-Kunowski – doczekał się syna Mieczysława (mojego dziadka), którego matką była współzarządzająca majątkiem w Trzeboniu Anna Sajna (z rodziny Hyżych, ur. w 1899 w Sługocinie, zm. 1971 w Bydgoszczy). Nazwisko urzędowe Sajna nosiła po zaginionym w pierwszej wojnie światowej mężu. Nie mogła jednak uzyskać statusu wdowy ze względu na brak dokumentu potwierdzającego zgon jej męża, a tym samym nie mogła wyjść ponownie za mąż. W jej genealogii pojawiają się przede wszystkim osoby z południowo-wschodniej Wielkopolski – z ziemi kaliskiej, zwłaszcza z terenów, na które przez wieki oddziaływało religijnie i kulturalnie Opactwo Cystersów w Lądzie, zaś przyrodniczo obszar dzisiejszego Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego – ważnej ostoi ptaków. Przodkowie z tej linii pochodzili zatem głównie z aktualnych powiatów słupeckiego i konińskiego (nazwiska: Hyży, Głowacki, Jaszczak, Wojtczak, Górniak, Rachwalski, Koliński, Radzimski, Roszak, Rusinowski, Berda, Czajka itd.).

Bratankiem Anny (czyli mojej prababci) był m.in. Romuald Hyży (lub Chyży, bo taka też pisownia występowała) – major Wojska Polskiego, uczestnik wojny wietnamskiej. Dwie siostry Anny wyemigrowały do Francji – córka jednej z nich wyszła za górnika o włoskich korzeniach (Targa), zakładając nową rodzinę w Lotaryngii. Inni krewni z tej wielkopolskiej linii emigrowali do Stanów Zjednoczonych, by tworzyć nowe rodziny za oceanem (np. rodzina Smuskiewicz w stanach Nowy Jork i Kalifornia).
Polski wokalista Grzegorz Hyży urodził się w Gnieźnie, a powiat gnieźnieński sąsiaduje ze słupeckim. Czyżby krewny? Można zweryfikować ewentualne podobieństwo z moją prababcią – zdjęcie poniżej. Niewykluczone jest też pokrewieństwo z Edytą Górniak, gdyż przodkowie mojej prababci z linii Górniaków – według pewnych danych – pochodzili z Dolnego Śląska, podobnie jak przodkowie tej znanej polskiej piosenkarki.


Dwa pokolenia wstecz – dziadkowie
Mieczysław Sajna i jego żona z rodziny Zarębów

Mój dziadek Mieczysław Sajna urodził się w 1924 roku, kiedy w Polsce zniesione już były wszelkie przywileje szlacheckie (na mocy Konstytucji marcowej z 1921 r.). Ze względu na formalne przeszkody do zawarcia małżeństwa przez jego rodziców (o czym mowa wyżej), jako dziecko nieślubne, nosił urzędowe nazwisko matki, czyli Sajna. Wychowywał się w dworku szlacheckim w Trzeboniu, a po trudnych przeżyciach drugiej wojny światowej (ojciec Jerzy Nałęcz-Kunowski zginął w 1939 r.) żył z matką w Bydgoszczy, gdzie pracował w bankowości, działał społecznie w sądownictwie, ale też zajmował stanowisko kierownicze (mimo braku legitymacji partyjnej PZPR) w dużej wówczas fabryce wyrobów cukierniczych „Jutrzenka”. Ożenił się z Wandą (pierwotnie Zofią, ale drugie imię używała potem jako pierwsze) z rodziny Zarębów, która po zaborach przybyła na tereny dzisiejszego powiatu bydgoskiego z Mazowsza. Prawdopodobnie chodzi o potomków wielkopolskiego rodu Zarembów (herbu własnego), którzy dawniej rozrodzili się w różnych regionach Polski (m.in. właśnie na Mazowszu), a w okresie zaborów utracili status szlachecki. W genealogii mojej babci Wandy (ur. 1932 w Lucimiu, zm. 2013 w Bydgoszczy) przeplatają się nazwiska różnych rodzin mazowieckich, które powiązały się w regionie Puszczy Białej, należącej niegdyś do biskupów płockich (dziś to tereny powiatów pułtuskiego, wyszkowskiego i ostrowskiego). Rodziny przodków ze szlachty mazowieckiej (m.in. Chmielewskich, Dziewulskich czy Olędzkich) wymieszały się tam z rodzinami kurpiowskimi, przybyłymi z Puszczy Zielonej, jak np. rodzina przodków w linii ojcowskiej mojej prababci Wiktorii Dawidzkiej / Dawickiej, oraz innymi – chłopskimi. Mój pradziadek Adam Zaręba był właścicielem ziemskim i rolnikiem, ale też myśliwym i ławnikiem sądowym. Pradziadkowie doczekali się trzynaściorga dzieci, z których dziesięcioro dożyło wieku dorosłego i dalszego potomstwa, zaś jeden z synów został księdzem, dochodząc do godności biskupa.

Bratem mojej babci Wandy, czyli moim wujkiem, był biskup włocławski Jan Zaręba, uczestnik Soboru watykańskiego II, zaś siostrzenica mojej babci wyszła za mąż za kuzyna biskupa dra Stanisława Gębickiego. Biskup Zaręba pozostawał w przyjacielskich relacjach z abp. Karolem Wojtyłą – późniejszym papieżem Janem Pawłem II, a sakrę biskupią przyjął z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego (urodzonego, podobnie jak moi przodkowie z tej linii, w ziemi nurskiej na Mazowszu, z której pochodzili też m.in. przodkowie Marii Skłodowskiej-Curie). Wyraźne są powiązania rodowe pomiędzy przodkami mojej babci a przodkami Prymasa Tysiąclecia, podobnie jak z rodziną Wultańskich, z której pochodził major Stanisław Wultański – kawaler Orderu Virtuti Militari. Moim krewnym z linii prababci Dawidzkiej / Dawickiej był m.in. podporucznik Leon Dawidczyk, zamordowany w 1940 w Katyniu.

Wskutek małżeństwa kuzynki moich przodków Joanny Weroniki Olędzkiej (h. Rawicz) z księciem Michałem Jerzym Czartoryskim (h. Pogoń Litewska) moimi dalekimi krewnymi są też potomkowie tej pary, więc m.in. ich syn książę Kazimierz Czartoryski, który poślubił córkę słynnego poety Jana Andrzeja Morsztyna (h. Leliwa) – też moją krewną, choć z innej linii (poprzez jej matkę ze szkockiego rodu Gordonów). Moimi „podwójnymi” krewnymi są zatem też potomkowie tej pary – z klewańskiej linii Czartoryskich, z której pochodzili najbardziej znani przedstawiciele tego magnackiego rodu. Córka Kazimierza i jego żony z Morsztynów poślubiła gen. Stanisława Poniatowskiego (h. Ciołek), wydając na świat m.in. kilku synów (a więc moich kolejnych krewnych), w tym ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz prymasa Polski i Litwy abp. Michała Poniatowskiego. Inne koligacje prowadzą m.in. do rodów Potockich herbu Pilawa, Zamoyskich herbu Jelita i wielu innych, w tym książąt Liechtensteinu. Mężem mojej dalekiej krewnej z tej linii Marie-Anne z domu Ricci był książę Aleksander Colonna-Walewski – nieślubny syn Napoleona i Marii Walewskiej.


Rodzice
Marian Sajna i jego żona z rodziny Koteckich

Mieczysław i Wanda doczekali się jednego syna – Mariana (ur. 1952 w Bydgoszczy), który ukończył fizykę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, po upadku PRL został dyrektorem prestiżowego VI LO w Bydgoszczy, a później dyrektorem Wydziału Edukacji i Sportu miasta Bydgoszczy. Ożenił się z absolwentką tego samego VI LO, farmaceutką Grażyną (z domu Kotecką, ur. 1954 w Grudziądzu). Jej ojciec (a mój dziadek) Zygmunt Kotecki (ur. 1928 w Wielkim Stwolnie, zm. 1996 w Bydgoszczy) w trudnych czasach PRL miał swój warsztat stolarski, produkował meble, ale też pracował przy odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie. Jego przodkowie w linii ojcowskiej pochodzili z Wielkopolski – z terenów dzisiejszych powiatów poznańskiego i gnieźnieńskiego, m.in. z obszarów należących wówczas do Klasztoru Cysterek w Owińskach oraz okolic Jeziora Lednickiego, na którym znajduje się Ostrów Lednicki – prawdopodobne miejsce Chrztu Polski (nazwiska przodków: Kotowski / Kotecki, Walkowiak, Pilarski, Talarowski itd.). Przodkowie mojego dziadka w linii matczynej, tj. Chmurzyńskich, pochodzili jednak przede wszystkim z Pomorza Gdańskiego – głównie z powiatu świeckiego (dziś województwo kujawsko-pomorskie), które niegdyś było częścią państwa krzyżackiego, potem Prus Królewskich, przyłączonych do Korony Polskiej, by następnie znaleźć się w zaborze pruskim, a potem znowu w niepodległej Polsce. W tej linii przeplatają się zatem nazwiska polskie (Chmurzyński, Topoliński, Rychlicki itd.) z niemieckimi (Schönfeld, Menke, Lorenz itd.).

Żona mojego dziadka, czyli moja babcia Janina Wiese, pochodziła również z rodziny, w której mieszały się nazwiska polskie z niemieckimi. Nazwisko Wiese pochodzi prawdopodobnie od sprowadzonych przez Krzyżaków w trakcie wojny trzynastoletniej (1454-1466) rodów rycerskich z Zachodu (wśród których był też ród Wiese z Niemiec – zob. J. Małłek, Ustawa o rządzie (Regimentsnottel) Prus Książęcych z roku 1452, Toruń 1967, s. 46). Otrzymując za pomoc w wojnie nadania ziemskie m.in. w Prusach Górnych, rozrodzili się i przeniknęli na różne obszary współczesnej Polski – dziś najwięcej osób o tym nazwisku mieszka w województwie kujawsko-pomorskim, głównie w Bydgoszczy i Toruniu.

Brat mojego dziadka Koteckiego – Franciszek – był współzałożycielem (w roku 1947) Ochotniczej Straży Pożarnej w Wielkim Stwolnie (gmina Dragacz, powiat świecki), w której zarządzie do dziś działają potomkowie z tej rodziny. Również krewni ze strony mojej babci Wiese działają w zarządach Ochotniczej Straży Pożarnej – w Koronowie i innych miejscowościach. Pewne wydaje się też moje pokrewieństwo (niestety trudne do weryfikacji ze względu na brak danych genealogicznych) z urodzonym w Bydgoszczy znanym działaczem szachowym Ryszardem Wiese i jego córką Małgorzatą Wiese-Jóźwiak – międzynarodową mistrzynią szachową, ale też z siatkarzem Plus Ligi Łukaszem Wiese, który karierę sportową zaczynał w Bydgoszczy. Kompozytor i pianista Piotr Wiese, urodzony w okolicach, skąd pochodzili moi przodkowie o tym nazwisku, zapewne też jest moim krewnym, choć trudno określić, jak dalekim.

Przodkowie mojej babci w linii matczynej, tj. Piekarskich, pochodzili też przede wszystkim z Pomorza Gdańskiego – głównie z dzisiejszego powiatu tucholskiego w województwie kujawsko-pomorskim czy też z terenów powołanego w 2010 roku przez UNESCO Rezerwatu Biosfery Borów Tucholskich. W tej gałęzi – nomen omen – drzewa genealogicznego pojawiają się takie nazwiska, jak: Piekarski, Klunder, Łobocki, Rydzkowski, Chylewski itd. W dalszych pokoleniach natknąć się można też – poprzez rodzinę Stoltmannów – na nazwiska kosznajderskie (tj. pochodzące od dawnych osadników niemieckich wiary katolickiej w rejonie zwanym Kosznajderią, tj. w trójkącie Chojnice-Tuchola-Kamień Krajeński), jak np. Rhode. Przodkowie z tego rodu byli m.in. sołtysami kosznajderskiej wsi Granowo, zaś w pobliskim Piastoszynie funkcję tę pełnili przodkowie z rodu Latzke, wywodzącego się z Łąckich herbu Korzbok, którzy skoligacili się z kosznajdrami. Przodkowie z rodu Stoltmannów byli sołtysami w innej kosznajderskiej wsi – Ciechocinie. Przodkowie zaś z rodu Chylewskich byli lemanami (tj. lennikami królewskimi) i sołtysami w podtucholskim Wielkim Mędromierzu, gdzie posiadali ziemię nadaną przez polskich króli z dynastii Wazów oraz słynnego poetę barokowego, który pełnił m.in. funkcję starosty tucholskiego, Jana Andrzeja Morsztyna.

Wskutek małżeństwa przodków z rodzin Rydzkowskich i Chylewskich moim krewnym był m.in. zasłużony chojniczanin Julian Rydzkowski – działacz społeczno-kulturalny i regionalista, który doczekał się pomnika-ławeczki w chojnickim Parku Tysiąclecia. Poprzez wspólnych przodków z rodziny Chylewskich moi krewni to też: doktor prawa kanonicznego biskup Jakub Klunder, urodzony pod Tucholą znany lubelski chirurg i wykładowca akademicki prof. Mieczysław Zakryś czy choreograf Wiesław Kaszubkiewicz, który przez 32 lata prowadził Zespół Pieśni i Tańca „Łany” przy Akademii Rolniczej (dziś Uniwersytet Przyrodniczy) w Poznaniu. Zapewne z tej samej rodziny Chylewskich pochodził m.in. pilot 300. Dywizjonu Bombowego z czasów II wojny światowej Franciszek Chylewski, urodzony w Silnie pod Chojnicami, a prawdopodobnie też urodzona w Bydgoszczy dziennikarka i prezenterka Paulina Chylewska.

Wśród moich krewnych poprzez wspólnych przodków kosznajderskich byli m.in. znani duchowni: najbardziej znany kosznajder – biskup chełmiński Augustyn Rosentreter, doktor teologii i obojga praw ks. Jakub Franciszek Stoltmann – wikariusz generalny diecezji warmińskiej, a także sekretarz i kapelan arcybiskupa prymasa Marcina Dunina – proboszcz inowrocławskiej Fary ks. Franciszek Borgia(sz) Pankau oraz jego siostrzeniec ks. Teofil Mindak – dziekan ostrzeszowski, ofiara Kulturkampfu (więziony i wydalony z Wielkiego Księstwa Poznańskiego, kapelan w czeskiej Pradze). Moi świeccy krewni poprzez wspólnych przodków kosznajderskich to m.in. znany działacz społeczny, lekarz i powstaniec śląski dr Bogusław Parczewski czy Rainer Maria Latzke – znany w świecie artysta sztuki trompe l’oeil, muralista, profesor akademicki, twórca Instytutu Freskografii na amerykańskim Utah State University.

Różne koligacje wiążą rodziny moich przodków z innymi znanymi rodzinami z regionu, jak choćby Gzellowie z powiatu świeckiego (vide wędliny z Borów Tucholskich) czy Kulczykowie z powiatu tucholskiego (z których pochodził dr Jan Kulczyklider list najbogatszych Polaków w latach 2000-2015, urodzony w Bydgoszczy, nota bene absolwent bydgoskiego VI LO). Inne regionalne koligacje prowadzą w drzewie genealogicznym do rodzin wybitnych sportowców: Baszanowskich (z których pochodził złoty medalista olimpijski w podnoszeniu ciężarów Waldemar Baszanowski, urodzony w Grudziądzu), Dejnów/Deynów (z których pochodził wybitny polski piłkarz Kazimierz Deyna, urodzony w Starogardzie Gdańskim) czy Bońków (z których pochodził inny wybitny polski piłkarz Zbigniew Boniek, urodzony w Bydgoszczy – kolejny były uczeń bydgoskiego VI LO).

Marian i Grażyna, czyli moi rodzice, doczekali się trzech synów: Adriana (germanistę, wicedyrektora VI LO w Bydgoszczy, miłośnika ambitnej muzyki i gry na gitarze), Radosława (to ja) i Cypriana (fizyka, przedsiębiorcę w branży IT, religijno-politycznego wolnomyśliciela i szachistę). Wszyscy trzej to absolwenci, rzecz jasna, VI LO im. J. i J. Śniadeckich w Bydgoszczy.


XXI wiek – genealogia mojej żony oraz wspólni przodkowie i krewni

W genealogii mojej żony Pauliny (z domu Kosobuckiej) pojawiają się przede wszystkim nazwiska pomorskie (głównie z powiatu chojnickiego) i kaszubskie, w tym wiele nazwisk szlachty kaszubskiej, takie jak: Chamier-Ciemiński, Złosz-Czapiewski, Żuroch-Czapiewski, Kujk-Studziński, Myzyk-Sikorski, Kospot-Pawłowski, Wika-Czarnowski, Janta-Połczyński (minister w czasach II RP Leon Janta-Połczyński to krewny Pauliny), Büttner-Zawadzki, Trzebiatowski itd. Wśród jej przodków szybko też natknąć się można na nazwiska kosznajderskie, jak Rhode, Schreiber, Semrau, Rosentreter, Schwemin. Naszymi wspólnymi przodkami z XVII wieku okazali się Christoph Rhode i Agnes Latzke oraz ich córka Zofia Rhode z mężem Janem Stoltmannem.

Naszymi wspólnymi krewnymi są zatem wspomniani wyżej dr Bogusław Parczewski, biskup chełmiński Augustyn Rosentreter, ks. dr Jakub Franciszek Stoltmann czy Paul Anton Latzke, którego powinowatym był biznesmen Jan Kulczyk, zaś wnukiem Rainer Maria Latzke.

Wspólnym przodkiem mojej żony i moim jest też m.in. Arnold von der Goltz – pierwszy właściciel Drawska Pomorskiego (1297 r.). Krewna Pauliny z rodu von Kleist i moja krewna z rodu von Arnim znalazły się też w tym samym drzewie genealogicznym rodu Hochberg von Pless – dawnych właścicieli Zamku w Książu.

Wśród przodków Pauliny był też wojewoda łęczycki, bliski współpracownik króla Władysława Jagiełły, Mikołaj z Oporowa (h. Sulima). Oznacza to jej pokrewieństwo z abp. Władysławem Oporowskim – prymasem Polski i Litwy oraz wieloma innymi postaciami ze szlachty polskiej, w tym z królem Stanisławem Leszczyńskim, a w dalszych koligacjach m.in. z francuskim rodem królewskim Burbonów.

Przodkowie mojej żony pochodzą też z terenów wschodnich Rzeczpospolitej, m.in. po matczynej linii Wereszczyńskich herbu Korczak (pierwszym znanym przedstawicielem rodu był biskup kijowski Józef Wereszczyński – pisarz polityczny i moralista z XVI wieku). Bliskim krewnym Pauliny w tej gałęzi rodowej jest m.in. dr Jerzy Stanisław Kwieciński – były minister w rządzie RP, członek Narodowej Rady Rozwoju.

Niektórzy krewni Pauliny z linii ojcowskiej Kosobuckich emigrowali do Stanów Zjednoczonych, tworząc tam nowe gałęzie rodowe, m.in. w stanach Wisconsin i Arizona.

Genealogia i genetyka

Z badań genetycznych, przeprowadzonych przez kilka globalnych firm (slajdy poniżej), zajmujących się m.in. genetyką genealogiczną, wynika, iż mam przede wszystkim zachodniosłowiańskie pochodzenie etniczne, ale z widocznymi elementami bałtyckimi, skandynawsko-germańsko-brytyjskimi oraz – w niewielkim stopniu – zachodnioazjatyckimi (według firmy MyHeritage – 1,3 proc. genów) czy też aszkenazyjskimi (według firmy 23andMe – 0,3 proc. genów). Serwis AncestryDNA precyzyjnie wskazał regiony mojego pochodzenia polskiego – słowiańskiego, natomiast w przypadku mojego pochodzenia germańskiego zauważalne są pewne różnice w interpretacji genów, wynikające ze stosowanych przez poszczególne firmy algorytmów i grup referencyjnych. Biorąc pod uwagę odległość genetyczną od poszczególnych generacji przodków, wyniki badań genetycznych wydają się adekwatne do rzeczywistości, choć ich interpretacja wymaga znajomości nie tylko genetyki genealogicznej, ale też historii migracji ludzkich (warto pamiętać, że np. wielu wschodnich Niemców ma słowiańskie geny, zaś Niemcy północni posiadają często znaczącą ilość genów skandynawskich – w przeciwieństwie do Niemców zachodnich i południowych, gdzie dominują geny pochodzenia celtyckiego, łączące Niemców z Francuzami od czasów imperium frankijskiego).
Badania Y-DNA (tj. „męskiego” chromosomu Y), wykonane przez FamilyTreeDNA, wykazały u mnie haplogrupę R1a i subkladę YP-610, obecną głównie wśród Słowian zachodnich. Badania mtDNA (tj. „żeńskiego” mitochondrialnego DNA) natomiast, wykonane przez FamilyTreeDNA i 23andMe, wykazały u mnie rzadką haplogrupę HV1a2, występującą najczęściej – według danych opublikowanych w magazynie „Nature” – w Afryce i Azji, gł. w Etiopii, Iranie czy Jemenie (m.in. wśród Mizrachijczyków), ale też z gałęziami asyryjską, ormiańską i włoską. Jak ta haplogrupa przedostała się do moich żeńskich przodków z linii matczynej w Polsce, pozostaje dla mnie interesującą zagadką.
Poniższe slajdy przedstawiają jednak wyniki badań DNA autosomalnego, czyli mieszanki genowej wszystkich przodków.

%d blogerów lubi to: